• Post comments:0 Komentarzy

Niektóre różnice kulturowe, zaczynamy dostrzegać dopiero po dłuższym pobycie w innym miejscu. Tak też było w moim przypadku. Na początku nie zdawałam sobie z nich sprawy, póki nie skonfrontowałam tych postaw z polskimi realiami. Okazuje się, że zwyczaje, które zupełnie bezwiednie zaczęłam wprowadzać do swojego życia po ponad 5 latach życia w Andaluzji, bardzo mi odpowiadają. Uznałam więc, że warto się nimi podzielić z innymi. Zabawne jest to, że większość z tych zwyczajów związana jest z mówieniem i życiem towarzyskim. Ciekawe czy wam również by się spodobały. 

Sewila
Plaza del Salvador – Sevilla

Celebrowanie czasu spędzanego z innymi ludźmi. 

Hiszpanie, zwłaszcza z południa kraju są niesamowicie społeczni. Pewnie też dlatego tak trudno jest im przestrzegać pandemiczne ograniczenia w kwestii spotkań i zgromadzeń. Mają na to swoje sposoby. Skoro nie mogą spotkać się w barach czy w restauracjach, które są zamykane po godzinie 18, potrafią po prostu stać na ulicy, pod drzewem, albo zbierają się wokół ławeczki, byleby tylko ze sobą pogadać. Powiecie “przecież każdy lubi czasem porozmawiać z sąsiadem, nie ma w tym nic nadzwyczajnego”. To prawda. Jednak andaluzyjska potrzeba interakcji jest wyjątkowo silna i rozprzestrzeniona na wszystkich bez wyjątku. Co więcej Hiszpanie robią to w zaskakująco zorganizowany sposób. Nie chodzi więc o to, że spacerując po mieście co jakiś czas natkniemy się na grupę rozmawiających ze sobą znajomych. Raczej o to, że trafimy na plac, który będzie po brzegi wypełniony małymi grupkami a między nimi biegające, grające w piłkę dzieci. 

Mówienie dzień dobry, do osób mijanych na ulicy

To podobno znany zwyczaj u Hiszpanów. Ja jednak nie wiedziałam o nim przed przyjazdem do Hiszpanii. Oczywiście nie chodzi o mówienie dzień dobry każdej napotkanej w tłumie osobie. Jeżeli jednak idziemy wąską uliczką, albo mijamy się w parku, zwłaszcza od osób starszych można usłyszeć “buenos dias”. Taki miły zwyczaj, który wcześniej sama praktykowałam w na górskich szlakach. I nie ma tutaj znaczenia czy te osoby się znają czy nie. Po prostu, od razu robi się milej. Choć sama z siebie jeszcze nie inicjuję rozmowy to nauczyłam się już nie reagować zdziwieniem i zastanawianiem się “czy ja przypadkiem znam tę osobę?”. 

Śpiewanie, nucenie, mówienie do siebie na ulicy

W dzisiejszych czasach, gdy wszyscy chodzą ze słuchawkami w uszach, szybko można przyzwyczaić się do widoku mówiącej “niby do siebie” osoby. Zdarza się to zazwyczaj w komunikacji miejskiej. Ale mi nie chodzi o te przypadki. Mówię o sytuacjach, w których mijam spacerującą lub jadącą na rowerze osobę, która na głos, czasem całkiem donośnie, śpiewa słuchaną właśnie piosenkę. Co więcej, widok innej osoby wcale jej nie peszy. Zazdroszczę im i chce się tego nauczyć.

Luz i entuzjastyczne nastawienie

Hiszpanie bardzo pozytywnie odbierają rzeczywistość, więc zarówno w rozmowie jak i w życiu codziennym skupiają się na tym co dobre. Kiedy idę z Hiszpanami do restauracji absolutnym priorytetem dla niech jest dobre towarzystwo, na drugim miejscu smaczne jedzenie i sprawna obsługa. Ale nawet jeśli te dwa ostatnie elementy nie wypalą, hiszpan trochę pośmieszkuje na ten temat, podroczy się ze znajomymi i odpuści. Nikt nie będzie robił dramatu, że jedzenie było wolno serwowane albo stoliki trochę się chwiały (to akurat w andaluzyjskich barach na świeżym powietrzu standard). Skupianie się na tym co miłe i dobre to podstawa tutejszego funkcjonowania.

Mam nadzieję, że moja lista się wam spodobała i choć trochę przybliżyła tutejsze zwyczaje. Oczywiście trochę tu generalizowałam, nie twierdzę, że te zachowania występują zawsze i wszędzie bez wyjątku, ale jednak jest na to duże prawdopodobieństwo. Dajcie znać, czy chcielibyście wprowadzić te zwyczaje do swojego życia.

Ściskam
K.

Dodaj komentarz